Wyprawa rowerowa do Ujścia Warty.

Było pięknie…18.07.2015.
W kryzysowych sytuacjach szybko przestają istnieć bariery językowe i narodowe. Jako pasjonaci wycieczek rowerowych – było nas 24 osoby, postanowiliśmy odkryć teren Parku Narodowego – Ujście Warty w okolicach Kostrzyna. Wyprawę zorganizowało Polsko-Niemieckie Stowarzyszenie „Sąsiedzi” z Poczdamu. Członkowie Klubu PTTK Berlina oraz grupa rowerzystów z Odziału PTTK Ziemi Gorzowskiej, chętnie skorzystali z zaproszenia i tak oto, ta polsko-niemiecka grupa ruszyła na podbój Parku Narodowego. A był to prawdziwy podbój! Po raczej mało spektakularnym przejeżdzie do miejscowości Słońsk, gdzie kolarze posili się dobrym polskim jadłem, nasza grupa ruszyła nieprzetartymi jeszcze szlakami
rezerwatu przyrody.

wycieczka rowrowa po kolana w wodzie

fot: W.S

Trawy i chaszcze powyżej metra wysokości, powalone drzewa, podmokłe tereny – nic nie zdołało nas zatrzymać.
Tam, gdzie nie dało się jechać, rowery były pchane, albo niesione na plecach. Ludzie, którzy jeszcze parę godzin wcześniej nawet nie znali swoich imion – pomagali sobie nawzajem, zastanawiali się nad taktyką dalszej wędrówki.
Ręka w rękę, koło w koło, zdobywali dalsze kilometry Parku Narodowego. Tam gdzie tylko docierają wędkarze, gdzie dzika nienaruszona natura – fauna i flora – zachwyca swym pięknem, rodziła się prawdziwa przyjażń polsko – niemiecka. Było to obcowanie z naturą w jej najwspanialszym wydaniu.
Ostatni etap drogi tzw. Ptasiego Szlaku prowadził przez mała rzeczkę. Jaką ulgą było przejście przez zimną wodę po kamiennym podłożu, co przypominało wspaniały masaż. Umorusani, podrapani przez chaszcze i patyki, pogryzieni przez dzikie owady, zmęczeni ale szczęśliwi, dotarliśmy do upragnionej cywilizacji, czyli wyasfaltowanej szosy.
Po 40 przejechanych kilometrach, zmęczeni, ale szczęśliwi pożegnaliśmy się pijąc lokalne piwo z Witnicy. Ta ekstremalna wyprawa przez dzikie tereny ujścia Warty, zbilżyła nas wszystkich tak bardzo, że powstały już plany wycieczkowe na przyszły rok.
tekst: J.S.

Lüneburg – miasto z duszą

11.07.2015. Przy pieknej pogodzie i w fajnym towarzystwie, na wesoło, zwiedzaliśmy LÜNEBURG.
Zwiedzaliśmy Klasztor Lüne, jest to niegdysiejszy żeński klasztor benedyktyński, a dziś żeńska ewangelicka kolegiata w Lüneburgu. Lüne jest słynne ze zgromadzonych tu różnego rodzaju ozdobnych tkanin. Najstarsze pochodzą z ok. 1250r. Warte są tez dłuższego zatrzymania, tamtejsze witraże .
Byliśmy w dwóch kościołach z pięknymi wnętrzami i robiącymi ogromne wrażenie, oryginalnymi, renesansowymi organami. Potem był plac Am Sande z zabytkowymi ceglanymi kamienicami z XII – XV w. i stary port rzeczny gdzie zjedliśmy obiad. Odpocząć poszliśmy przy tężniach solnych do parku zdrojowego. Na zakończenie spojrzeliśmy na miasto z dachu miejskiej wieży ciśnień.
Tekst. A.K

fot: A.K

fot: A.K

Schildhorndenkmal – legenda o księciu co obcemu Bogu się zawierzył.

schildhorndenckmal in grunewald wald

fot. M.O

28.06.15. Spacer na Grunewald, Schildhorndenkmal.
Na miejscu zbiórki powitało nas słonce i towarzyszyło potem już przez całą wycieczkę.
Autobusem podjechaliśmy w lasy na Grunewald i spacerkiem podeszliśmy pod pamiątkową kolumnę.
Tam Ela opowiedziała nam legendę związaną z tym miejscem. Ciekawa historia mówiąca wiele o mentalności ludzi z przed setki lat.
Do tego widok kamiennej statuy na tle błękitnej wody i żagielków jak rozsypanych piórek, niezapomniane.
Potem wzdłuż brzegu rzeki Hawel poszliśmy pod Grunewald Turm. Pięknie odnowiona budowla znowu zachwyca a widok z wieży, przy słonecznej pogodzie był oszałamiający.
M.RZ.

Großer Müggelsee rowerowo.

27.06.15. Nasi koledzy Ula i Waldemar tym razem zaprosili nas na wycieczkę dookoła jeziora Großer Müggelsee. Nie wiecie gdzie to jest? Cóż, a Berliner Forst Köpenick brzmi bardziej znajomo? Tam właśnie znajduje się to przepiękne jezioro otoczone landszaftem jak z pocztówki.

Rowerami nie jest to ani daleka ani trudna wyprawa. Pogoda dopisała, nie było upału a deszcz spadł jak cala grupa spokojnie ulokowała się w powrotnym S-Bahnie. Koledzy tym razem nie śrubowali tępa, był czas na podziwianie przyrody ale też na przerwę na małe co-nieco. Bardzo mile spędzona sobota.