Małe miasteczko, nowe czasy.

W ostatni Weekend byliśmy w Gubinie lub w Guben, jak kto woli. Jedno miasteczko przedzielone rzeczką i bardzo dobrze, że nie ma już granic.

fot. A.K

fot. A.K

Po jednej stronie Polacy i Niemcy, po drugiej Niemcy i Polacy. W niemieckim Guben polskie zakłady azotowe, polskie kierownictwo i niemieccy pracownicy. W polskim Gubinie ciekawe zabytki /tylko częściowo odbudowane/ i dobre polskie restauracje. No i oczywiście Dom Turysty prowadzony przez miejski oddział PTTK.
Tak wygląda dzisiejsza Europa.
Strach nawet pomyśleć, jak można było kiedyś stracić życie, próbując przejść do drugiej części, właściwie tego samego miasta.
JAW

1 września – czas na zadumę.

Pierwszego września, w kolejną rocznicę rozpoczęcia Drugiej Wojny Światowej, kilka osób z naszego klubu, wzięło udział w uroczystości składania kwiatów pod pomnikiem Żołnierza Polskiego w Berlinie.

fot. K.J

fot. K.J


Był czas na zadumę. Kilkanaście minut spędzonych przy naszym „polskim pomniku” wśród przedstawicieli ambasady RP oraz koleżanek i kolegów z wielu polskich organizacji w Berlinie, było lekcją patriotyzmu i narodowej dumy. Licznie przybyli Attache Wojskowi z wielu zaprzyjażnionych ambasad podziwiali wraz z nami kunszt musztry wojskowej jednostki reprezentacyjnej Wojska Polskiego.
JAW

Udane zakończenie tygodnia z naszym klubem….

W piątek, 21 sierpnia, przeżyliśmy włoski wieczór podczas koncertu AL BANO i Romina Power. Było pięknie i romantycznie. Przeboje naszej młodości w oryginalnym wykonaniu cudownej pary włoskich piosenkarzy.
Już następnego dnia, w sobotę 22.08 wybraliśmy się na spacer historyczny pt. „Wokół odbudowy Zamku Królewskiego w Berlinie” W 2019 roku ma być zakończony proces odbudowy i rekonstrukcji największego i zarazem najcenniejszego obiektu historycznego w Berlinie – zamku królów pruskich, siedziby rodziny Hohenzollernów.
Trzeciego dnia, w niedzielę 23.08 – wycieczka do parku Jungfernheide.

fot. JAW

fot. JAW


Mieliśmy okazję podziwiać jeden z największych parków miejskich w centrum Berlina. Odkryliśmy kilka pięknych miejsc, dowiedzieliśmy się o pochodzeniu nazwy tego obszaru zieleni. Na koniec odwiedziliśmy rodzinę żółwi błotnych wygrzewających się w letnim słońcu. A było to w centrum ogromnej aglomeracji miejskiej – w Berlinie.

Ogółem w tych trzech imprezach turystycznych, wzięło udział 68 osób – członków oraz sympatyków naszego klubu.
Tekst. JAW.

Weekend z wiatrem we włosach

Spacery 25 i 26.07 2015r. należały do comiesięcznej oferty naszego klubu dla berlińskiej Polonii, obie propozycje podane były w czasopiśmie ”Kontakty”.

chata na Aleksandrowce, Poczdam, Niemcy

fot. MRZ

W sobotę tym razem rowerowo, zwiedziliśmy okolice Potsdamu: Aleksandrówka, Marquardt, Grube, Golm, przejechaliśmy około 30km.
Potem jeszcze dla chętnych ok. 12km nad jezioro Schlachtensee na lody i orzeźwienie w rozfalowanym jeziorze.
Słoneczna pogoda, choć na koniec zrobiło się wietrznie i jak zwykle doskonałe humory, nasi koledzy wiedzą jak sprawić by zwykłe pedałowanie przed siebie zamieniło się w coś niepowtarzalnego.

Niedzielny spacer na Forst Spandau.

fot. MRZ

fot. MRZ

Z porywistym wiatrem, na miejsce spotkania pod Rathaus Spandau, dolecialo 12 osób.
Ponieważ niespodziewanie zrobiło się zimno, zamiast na zapowiedziane Eiskeller pojechaliśmy do Johannestift. Zwiedziliśmy tamtejszy kościółek z początku XX w, obeszliśmy dookoła tajemniczą w wymowie fontannę i weszliśmy do lasu. Zagrody z dzikami wraz z przychówkiem oraz rogacizną płową zatrzymały nas na dłuższy czas, jednak las kusił do dalszej drogi. Po deszczach, ten naprawdę dziko utrzymany teren, ma urok którego czasem próżno szukać podczas wyjazdów na urlopy w dalekie strony. Malo ludzi, urozmaicona droga i przyroda, przyroda.. przyroda.
Wzdłuż cieku o romantycznej nazwie ’krowi kanał’ spokojnie przewędrowaliśmy ok. 7km. Ponieważ w lesie przestało wiać z przyjemnością zrobiliśmy przerwę na słoneczne drugie śniadanie nad jeziorkiem Klaine Mittel-heidesee. Po dotarciu do autobusu pojechaliśmy jeszcze krótko przejść się po starówce Spandau, sprawdziliśmy czy jeszcze stoi najstarszy budynek średniowiecznej zabudowy (nadal romantycznie pochylony – jeszcze stoi!) i spacer zakończyliśmy w starym browarze. Ale ale, kosztowanie miejscowych wyrobów było już poza programem klubowego spaceru.
M.Rz.