Spacer Noworoczny 2016

fot. JAW

fot. JAW


Sezon turystyczny 2016 – rozpoczęty.
Podobnie, jak w ubiegłym roku, 1-go stycznia spotkaliśmy się na noworocznej, klubowej wycieczce. Tym razem pokonaliśmy 6 km pięknej trasy wokół jeziora Schlachtensee.
Pogoda dopisała. Było jesiennie… i dobrze!
Na koniec odbył się leśny piknik. Nikt nie wrócił do domu głodny lub zziębnięty.
Dobry początek został zrobiony. Teraz przed nami, jeszcze ponad 360 dni i znowu spotkamy się na noworocznej wycieczce naszego klubu.
To będzie 1 stycznia 2017 roku, zapraszamy.
JAW

Adwentowy spacer z Friedrichshagen do Köpenick.

12.12.2015.
Fredrichshagen to spokojna, willowa część Berlina na dalekim, dalekim wschodzie miasta. Jej mieszkańcy mają w każdym razie do Erkner bliżej, niż na Aleksanderplatz.
Małą dziesięcioosobową grupą członków naszego klubu, spacerkiem, przeszła uliczkami wśród dyskretnie adwentowo przystrojonych zabytkowych domków i kamieniczek Friedrichschagen, do tunelu pod Muggelspree i wzdłóż brzegu jeziora Großer Müggelsee, dalej do Köpenick. Tam z zainteresowaniem obejrzeliśmy XVII wieczną drewnianą chatę miejskiego muzeum i archiwum, weszliśmy do starego ratusza i obejrzeliśmy wystawę poświęconą najbardziej znanej postaci Köpenick – Hauptmana z Köpenick.

kolorowy stragan na jarmarku bozonarodzeniowym

fot. M.RZ

Na placu zamkowym przycupnęły stragany bożonarodzeniowego jarmarku. Nasz trzygodzinny spacer zakończyliśmy kubeczkiem grzanego wina i kiełbasą z grilla. Ogrzaliśmy się przy trzaskającym ogniu, siedząc na kudłatych owczych skórach w prawdziwie drewnianej wiacie. Starówka Köpenick nie jest duża, jarmark dzięki temu ma niepowtarzalny klimat. Z muzyką na żywo, z prawdziwym ogniem w stalowych koksownikach a na straganach króluje rękodzieło a nie masowa komercja.
I tak kolejna, adwentowa sobota zaczęła nabierać szarości późnego popołudnia. Nadszedł więc czas powrotu do domu. Wsiadając do tramwaju usłyszeliśmy orkiestrę dętą, grającą nam klasycznie i adwentowo na pożegnanie.
MRZ

Adwentowo i świątecznie,
życzymy wszystkim odwiedzającym naszą stronę internetową zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.
Tym, których rodziny są daleko, ciepła kolędy śpiewanej w towarzystwie przyjaciół.

Zarząd Klubu PTTK Berlin.

Berlin – znany i nieznany.

22.11.2015
Wystawa THE STORY OF BERLIN na długo pozostanie w naszej pamięci.
Nawet osoby, które mieszkają w Berlinie już od wielu lat, odkryły tutaj wiele nowych i ciekawych szczegółów z historii miasta.

Fot. udostępnione przez: Story Of Berlin

Fot. udostępnione przez: Story Of Berlin


Sam sposób przedstawienia wszystkich etapów rozwoju Berlina jest bardzo interesujący i nowoczesny.
Show audiowizualne w 23 częściach. Od średniowiecza do czasów dzisiejszych. Od powstana Berlina w 1237 roku do bunkrów przeciw atomowych z lat 70-tych XX wieku.
Jaki właściwie był Berlin na przełomie kilku wieków od swojego powstania? Jaki wpływ na rozwój miasta miały wydarzenia historyczne, zmiany na mapach politycznych Europy oraz rozwój techniki i kultury?
Berlin był zawsze piękny, fascynujący a zarazem tragiczny i przerażający.
Berlin, Berlin, Berlin teraz wiemy o tobie dużo więcej !
Każdy, kto tu mieszka lub tylko odwiedza to miasto, powinien pójść na wystawę: THE STORY OF BERLIN; Kurfürstendamm 208
JAW.

Prywatny zamek dyplomaty i lubuskie Carcassonne.

14.11.2015.
Po podróży pociągiem, a następnie wynajętym busem z Zielonej Góry, dotarliśmy do miejscowości Urzuty, gdzie zaczynała się nasza wędrówka. Notabene z 40 minutowym opóźnieniem, gdyż kierowca … zapomniał włączyć nawigację.
Imponującą sylwetkę renesansowego zamku w Broniszowie widać było już z daleka. Podobno straszy tutaj duch niejakiego Fabiana von Kottwitz, okrutnego poborcy podatkowego, na którego rzuciła klątwę żona jednego z kupców, gdyż ten przyczynił się do jego śmierci. Ten mało znany w regionie, a warty zobaczenia obiekt zbudowany został w 1608 roku na miejscu XIII-wiecznego zamku gotyckiego. Przebudowano go w XIX wieku uzupełniając o basztę w stylu neogotyckim. Od paru lat zamek jest w posiadaniu polskiego dyplomaty z Genewy, który rewitalizuje zamek planując otworzyć w nim hotel. Podobnie jak uczestnicy odbywających się tu corocznie Ogólnopolskich Warsztatów Fotograficznych, zwiedziliśmy zamkowy dziedziniec i odrestaurowaną sale jadalną, pstrykając przy okazji mnóstwo zdjęć.
Mijając po drodze w Mirocinie Górnym położone na sztucznej wyspie interesujące ruiny dworu obronnego z XVII w, doszliśmy po parogodzinnej wędrówce do Kożuchowa.

Kozuchow, podswietlone mury starowki

fot. M.RZ


Podświetlony w ciemnościach podwójny pierścień murów, składający się z baszt, bram i fortyfikacji bastejowej robi wrażenie. Nic dziwnego, że Kożuchów jest nazywany lubuskim Carcassone. Podobnie jak to francuskie miasto posiada zachowany w całości system miejskich fortyfikacji. Po długim spacerze uliczkami Kożuchowa, podczas którego zwiedziliśmy kościół i zamek, zagościliśmy na dobre w Restauracji Rycerskiej, racząc się miejscowymi specjałami. Toasty po polsku i niemiecku zakończyły ten ciekawie i aktywnie spędzony dzień, a kierowca busa w drodze powrotnej w kierunku granicy tym razem włączył nawigację.
Tekst: PS