Pankow i Majakowskiring

23.06.18 spacer otwarty po starym Pankow.

fot. gość

Berlin Pankow to bardzo rozległa wschodnia część miasta . Tego dnia naszym przewodnikiem był nasz klubowy kolega Irek mieszkający od lat na Alt Pankow. Garbaty Plac może nam się śmiesznie kojarzyć ale taka nazwa skweru przy stacji SU Pankow gdzie rozpoczął się spacer,  została nadana całkiem niedawno ku upamiętnieniu przedwojennego żydowskiego fabrykanta o tym nazwisku. Ta część miasta do wojny, miała skład ludności i charakter zbliżony do sąsiadującej dzielnicy  Wedding. Tu jednak więcej było obszarów wielkoprzemysłowych a w okolicach zamku Schonchausen powstała dzielnica willowa. Za czasów DDR cały owalny kwartał  przejęli na wyłączność osobistości nowego reżimu oraz partyjni działacze rządowi .  Majakowskiring stał się synonimem siedziby władz DDR.  Można tu zobaczyć prostą willę którą zamieszkiwał np. pierwszy prezydent DDR Wilhelm Pieck ale też rezydencję ambasadora PRL/RP (aż do roku 1999). Ma tu swoją berlińską siedzibę, powstałe w 2006r. Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademi Nauk.  W pobliskim Schloss Schönhausen przyjmowano prominentnych gości… np. Chruszczowa, Fidela Castro lub osobistości z Chińskiej Republiki Ludowej.

Kolega Irek snuł opowieść o minionej epoce, a uczestnicy uśmiechali się pod nosami oglądając fotki z lat 50 i 60-tych, fotki nadętych panów w ciemnoburych jesionkach o prostym kroju, takie obrazki wielu jeszcze pamięta z naszych ulic tamtego czasu , lub już tylko  z TV.

MNM

Pozdrowienia z Markische Schweiz.

fot. BM

09.06.18  Już po 26 km. i sześciu godzinach w drodze, dotarliśmy do Buckow. W sumie przejechaliśmy 44km w ciągu 11-stu godzin… biorąc pod uwagę co widzieliśmy – całkiem niezła średnia:)

Pogoda tej niedzieli odpuściła upałom i jechało się całkiem przyjemnie. Trasa piękna: od Strausberg przez Kneippkurort Buckow do dworca kolejowego w Müncheberg. Po drodze dwa stare Feldsteinkirchen (kościoły z kamienia polnego) jak zwykle wzbudziły szacunek do kunsztu budowlanego w dawnych czasach. Typowy oszczędny wystrój, kolory, drewno i kamień. Dodatkowo chłód panujący w środku był niezwykle przyjemny. Galeria malarstwa, zaczarowany ogród, niezwykły antykwariat w starej stodole – to wszystko w Ilhow, znanej wiosce zamieszkiwanej przez wielu twórców sztuki. W Buckow jako bonus był jeszcze koncert Bacha na cztery saksofony w parku zamkowym. Niestety mogliśmy zostać tylko pół godziny, trzeba było jechać dalej.

Od wielu dni upały , z przyjemnością zrobiliśmy dwie orzeźwiające przerwy na popływanie w jeziorze… Udało nam się wszystko co było zaplanowane!

Barbara. M.

 

Zielone Świątki w królewskiej oprawie

Słoneczny poniedziałek, najprzyjemniej spędza sie taki dodatkowo wolny dzień w zieleni. Nic zatem dziwnego, ze 21 maja tj. w Zielone Świątki, wzięło udział w naszym otwartym dla wszystkich chętnych spacerze, aż 45 osób.  Spotkaliśmy się na Wannsee, mimo tak dużej grupy wszyscy zmieścili się to autobusu który podwiózł nas pod samą przeprawę promową na Pfaueninsel – Pawią Wyspę.  Wiele osób mimo, że mieszka w Berlinie od lat, nigdy tu nie było. Jak sama nazwa wskazuje, trwająca zaledwie parę minut przeprawa promem zabrała nas na prawdziwą wyspę, po oderwaniu od stałego lądu wszyscy poczuliśmy sie naprawdę jak na małym urlopie. Nasza prezes, kol. Ela która zorganizowała i poprowadziła ten spacer, zaczeła snuś historię tego miejsca, bardzo wszystko ciekawe,  ale nasze oczy wciąż zajęte były polowaniem na pawie.. . szczególnie tę jedną parę, pawich albinosów. Niestety dla zobaczenia tych białych koronek na pawim ogonie będzie trzeba przybyć tu jeszcze raz. Nie szkodzi, przyjedziemy chętnie.

MNM

fot.MRZ

Pawia Wyspa na której odnaleziono ślady osad ludzkich jeszcze z okresu brązu, także z okresu słowiańskiego, prawdziwy rozkwit i zainteresowanie przeżywała  za czasów panowania Fryderyka Wilhelma II, kiedy to nastąpił powrót do natury zgodnie z filozofią Rousseaus, aby wpółżyċ w harmonii z naturą. W owym czasie Brendel, cieśla odpowiedzialny za wszystkie budowy na tej wyspie wraz z metresą króla, hrabiną von Lichtenau – Rietz, stworzyli tu prawdziwy raj na ziemi. Sprowadzili na wyspę min. pawie, czyli ptaki rajskie będące atrybutami bogów, które są do dzisiaj głównymi mieszkańcami tej wyspy. Zasadzono tu wtedy przeszło 300 drzew w tym dęby i lipy, utworzono ogrody, zbudowano palmiarnię w stylu indyjsko- muzułmańskim z tropicznymi, potężnymi palmami, także menażerie i oczywiście romantyczny pałac, w którym przebywała latem hrabina von Lichtenau, aby spotykać swojego królewskiego kochanka. W późniejszym okresie spędzały tu również swój wolny czas następne pokolenia Hohenzollernów. Znany architekt od ogrodów Peter Joseph Lenné bawiąc się przestrzeniami stworzył prawdziwe dzieło sztuki na łonie  natury. Ukształtował uroczy ogród, do którego pragnie się ciągle wracać. Dzisiaj nie ma już na wyspie wolno biegających,  egzotycznych  zwierząt. Przekazano je w 1842 roku do berlińskiego ogrodu zoologicznego. Pozostały swobodnie biegające tu pawie i zagroda ptaków z rodziny kurowatych których wygląd dowodzi, że dla natury wszystko jest możliwe. Okazy pawi mogliśmy podziwiać z całkiem bliska, mimo przyzwyczajenia do obecności ciekawskich ludzi, ptaki łatwo poddają się naturze i zadziornie straszą najbardziej nachlanych turystów – każdorazowo wprawiając w zachwyt wachlarzem swoich możliwości.  Tłem dla królewskich ptaków były stuletnie dęby i cała pozostała, wspaniała architektura zieleni. Otaczały nas swoim cieniem i chroniły przed ostrymi promieniami majowego słońca. Krotko mówiąc Pawia Wyspa wprowadziła nas w idylliczny nastrój, który wchłanialiśmy pełną piersią.

tekst: E.P

Majówka 2018

29.04.2018. Festyn Kwitnących wiśni czyli jak co roku, między Lichtenfelde a Teltow, Berlin bawi się w nastrojach – po japońsku. Muzyka orientalna i swojska, tak jak oferowane smakołyki. W cieniu przekwitających już wiśniowych alei, tłumy ludzi. Nie sposób się nie pogubić…

30.04.2018. Poniedziałek. Umówiliśmy się późnym południem w Poczdamie. Apfelblütenfest czyli Święto kwitnących jabłoni. W zabytkowej wiosce Aleksandrowka w 1025 rocznicę miasta Poczdam w ogrodzie należącym do muzeum tej rosyjskiej osady, delektowaliśmy się rosyjskim kwasem, ukraińskim piwem,  czerwonym barszczem i pierogami. Po dniu pracy relaks przy rosyjskiej muzyce  i czytanych (..po niemiecku..) klasycznych rosyjskich bajkach o zwierzętach. Wieczorem zapłonęły ogniska.

01.05.2018. Pogoda jak na zamówienie od wielu dni, natura puchnie od kolorów i zapachów. W Britzer Garten prezentowały się zespoły folklorystyczne działające w Berlinie. Były tańce i dużo, dużo muzyki dla każdego. Dwie z naszych koleżanek prezentowało się w swoich grupach tanecznych na scenie, koncertu na instrumentach dętych córek kolejnej koleżanki,  niestety na żywo nie wysłuchaliśmy. Prawdziwa majówka!  A to wszystko w wyjątkowo przepięknej, urozmaiconej scenerii ukwieconego ogromnego parku Briter.

tekst MRZ

Zaszufladkowano do kategorii Berlin